That's not my...

18:44


"That's not my..." to seria książek z rodzaju "touch and feel", czyli po prostu sensorycznych. Występują w niej proste
i powtarzające się słówka. Sprawdzi się zatem zarówno u młodszych jak i starszych uczniów.
Książki są małe i poręczne. Nie są jednak za małe, by korzystać z nich z całą grupą przedszkolną. Opowiadają one o myszce, która szuka swojej własności... raz jest nią szczeniaczek, raz bałwan - za każdym razem coś innego. To, co podoba mi się w nich to uniwersalność. Bohater każdej książeczki prezentuje różne cechy, które występują zawsze przy omawianych tematach. Np. w temacie pets - tail, paws, collar, ears, nose - świetnie wpisze się tu pozycja "That's not my puppy!". Oprócz tego powtarzają się też przymiotniki opisujące sensoryczną część książeczki. Dzięki temu, że występują wymiennie, nie wieje nudą, a uczniowie cieszą się, gdy w książeczce czytanej po raz pierwszy usłyszą słówko, które już znają. Zanim zdradzę Wam jak korzystam z nich na zajęciach, zajrzyjmy do środka.


Oprócz przesłodkich zajączków znajdziemy tutaj słownictwo: paws, tail, eyes, nose, ears.


Przymiotniki określające elementy sensoryczne: rough, woolly, shiny, fuzzy, soft, fluffy. Pozycja fajna nie tylko na Wielkanoc, ale myślę, że na całą wiosnę, a nawet w temacie ogrodu. 


Jesienne wiewiórki niosą ze sobą następujące słownictwo: nose, paws, cheeks, chest, ears, tail




i przymiotniki je określające: soft, rough, smooth, fuzzy, furry, fluffy.



Tę książkę uwielbiają zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. A znajdziemy w niej: coat, tail, paws, collar, ears, nose


i określające je: hairy, fluffy, bumpy, shiny, shaggy, squashy.


"That's not my snowman" idealnie wpisuje się w tematykę zajęć zimowych, gdzie podczas różnych aktywności "składamy bałwana", bo występują tu właśnie wszystkie jego części: hat, scarf, mittens, buttons, arms, nose

i określające je: soft, fluffy, fuzzy, bumpy, wiggly, squashy.




Na widok tej książeczki piszczą wszystkie dziewczynki - błyszczy się cała okładka, a boki stron są srebrne i mienią się na różne kolory. I tak nasz unicorn prezentuje: mane, ears, hooves, tail, wings, horn



okraszone: fluffy, soft, bumpy, furry, smooth, sparkly. 

Piękne, prawda? Szczerze mówiąc, nie wiem komu podobają się bardziej - mnie, czy dzieciakom. 


Głównie pracuję z dziećmi od 2 do 9 roku życia. Z najmłodszymi przede wszystkim szukamy myszki, dotykamy, powtarzamy słówka "sensoryczne", na tyle, na ile się da. Pomimo tego, że są trudne, to maluchy zapamiętują je najprędzej (wielozmysłowość - widzę, dotykam, słyszę, mówię). Dla starszych dzieci wykonuję memory z różnymi strukturami, wg pomysłu Kasi Brzozowskiej. Skupiamy się też na słownictwie. Staramy się zapamiętać też rzeczowniki razem z ich określeniem - np. smooth wings. Natomiast z najstarszymi dziećmi (6-9) oprócz samodzielnego czytania, opisujemy położenie myszki (on, under, next to...) oraz tworzymy własne książki. Dzieci są mega zaangażowane w taki projekt. Jeśli chcecie się o tym przekonać - obserwujcie Facebook i fanpage Małe duże. :)

Dodatkowo Monika Cichowlas z Children's English Books przygotowała dla Was zniżkę 15% na hasło małe-duże. :)


Podobają się Wam książki z tej serii? Ja zdecydowanie poluję na więcej :)

Z wiosennymi pozdrowieniami,
Monika

Może spodoba Ci się!

2 komentarze

  1. mam "That's not my puppy" i dopiero czytając ten wpis zauważyłam, że tam jest myszka... czytam i myślę, o czym Ty piszesz ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam "that's not my monkey" - mój 2,5 latek już się do niej dobiera, będę zbierała resztę do zabaw z dziećmi w przedszkolu - są suuuper!!!

    OdpowiedzUsuń