Dla każdego coś fajnego - Fiszki

18:06


Wiecie lub nie wiecie, zapisałam się na kurs języka angielskiego. Mam certyfikat, ale jest mi mało. Niestety, sprawdziła się u mnie zasada "nieużywane zanika". Pracując z dziećmi nie używa się trudniejszych struktur czy wyszukanego słownictwa, tylko bardzo uproszczone zdania i raczej (choć nie zawsze) ograniczony zasób słownictwa. Dopiero na kursie uświadomiłam sobie ile rzczy mi umknęło... Więc wzięłam się do roboty.


Zgodnie z zaleceniami lektora czytam książki w języku angielskim. Padło na Harry'ego Pottera. Oglądam seriale najpierw z napisami po polsku, potem po angielsku, by finalnie oglądać bez napisów (polecam "Suits" i moje ostatnie odkrycie "Grace and Frankie"). Nie jestem jednak jedną z tych osób, które namiętnie wkuwają słówka z listy albo czytają słownik. Albo piszą słówko i układają zdanie z nim. Oczywiście nie mam nic przeciwko tym metodom, ale na mnie one nie działają. I wtedy z pomocą przyszły mi fiszki. 

Komu je polecam?
  • samoukom
  • tym, któzy przygotowują się do egzaminu/certyfikatu
  • nauczycielom, którzy chcą odświeżyć swoje wiadomości
  • nauczycielom, którzy rozpoczynają swoją przygodę z językiem angielskim
  • studentom 
  • moim Koleżankom, które razem ze mną studiują wczesne nauczanie języka angielskiego i nie czują się jeszcze pewnie w języku ang

Jak mi pomogły Fiszki?
Po pierwsze zaoszczędziły mi masę czasu, który spędziłąbym na robieniu własnych. Są przyjemne dla oka i estetyczne, zabierałam je wszędzie, gdzie tylko mogłam i zerkałam w wolnej chwili. Nie poświęcając dużo czasu mój zasób słów się wzbogacił, ogarnęłam kolokacje i idiomy. O wiele lepiej idzie mi na zajęciach językowych (tych, na które sama uczęszczam), ale także poprzez wzbogacenie swojego "słownika" już nie tak łatwo mnie zagiąć (co zdarzało się całkiem często).


Korzystam z serii Fiszki Plus. Do wyboru jest kilka pakietów, a w każdym z nich znajdziemy fiszki ze słówkami/zwrotami oraz ich użyciem, a na drugiej stronie polskie tłumaczenie. Jest też kilka przydatnych gadżetów: trzy przegródki do posegregowania fiszek na te, które umiemy, których dopiero się uczymy i te, które powtarzamy. Zdradzę Wam, że to bardzo motywuje, kiedy zwiększa się ilość fiszek za hasłem "umiem". 

W każdym zestawie mamy też specjalny kod, dzięki któremu będzie można pobrać nagrania słówek, zwrotów i zdań, a nawet utworzyć własną playlistę. Są też dostępne różnego rodzaju testu i ćwiczenia i przyznaję, że to świetna sprawa. 




Przemyślana została nawet kwestia przenoszenia fiszek, bo przecież nie potrzebujemy nosić ze sobą całego pudła. Do każdego zestawu dołączono małe i poręczne opakowanie z miękkiego plastiku, które pomieści całkiem sporo fiszek. Dzięki temu możemy zabrać je ze sobą i sięgać po nie w komunikacji miejskiej czy w kolejce do lekarza. 


Wszystkie fiszki skonstruowane są w ten sam sposób, co znacznie ułatwia korzystanie. Oprócz wspomnianych wcześniej zwrotów, podzielone są także na kategorie. 


Najbardziej podoba mi się różnorodność zestawów. Niezależnie od tego na jakim poziomie jesteś, możesz korzystać z wybranego zestawu. A wybór jest - przyznaję, spory:

  • Dla początkujących (3 części)
  • Dla zaawansowanych (3 części)
  • Buisness English (2 części)
  • Kolokacje
  • Idiomy
  • Angielski dla seniorów
  • Zwroty konwersacyjne dla początkujących
  • Zwroty konwersacyjne dla zaawansowanych
  • 1000 najważniejszych słów dla początkujących
Fiszki dostępne są na stronie Fiszki PLUS, a także stacjonarnie, np. w sieci Empik. Ich cena to ok. 35zł, ale na stronie często można natrafić na promocję. 


Daj znać w komentarzu jakie są Twoje najlepsze metody na naukę języka obcego! :) 

Pozdrawiam wakacyjnie!
Monika

Może spodoba Ci się!

7 komentarze

  1. Takie fiszki, to coś dla mnie! Bardzo chciałabym wejść na wyższy poziom znajomości języka, ale jeszcze daleka droga przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze polecam moim uczniom naukę słownictwa przy użyciu fiszek :)
    Chyba i mnie przydałoby się małe powtórzenie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Fiszki to świetna sprawa - zwłaszcza, ze opcja wizualna może być połączona z audio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, połączenie zmysłów w nauce:)

      Usuń
  4. Ja uczyłam się angielskiego z końcem lat 90tych (koniec podstawówki, początek liceum), Internet nie był aż tak powszechnie dostępny, a najciekawszym sposobem na poznawanie nowych słówek było tłumaczenie za słownikiem w ręku ulubionych piosenek, których teksty drukowano w gazetach młodzieżowych, albo które znajdowały się w "książeczkach" dołączonych do oryginalnych kaset lub płyt. Minusem metody była jednak niemożność zrozumienia zasad gramatycznych, tym bardziej, że w piosenkach są one zazwyczaj i tak łamane, oraz skróty typu "Ain't" czy "gotta" - zwyczajnie nie było tego w słowniku :) . Zasady gramatyczne nadrabiałam wiele lat później, na studiach i dodatkowych kursach, a wszelkie skróty i slang mowy potocznej dopiero, gdy wyjechałam do anglojęzycznego kraju. Jednak do dnia dzisiejszego nie posiadam żadnego certyfikatu, który poświadczał by poziom języka :) . Magda

    OdpowiedzUsuń