Mały-duży eksperyment z Króliczkiem Alilo

20:26





Witajcie! O tym, że jestem gadżeciarą już chyba wiecie. A jak nie wiecie, to TU możecie przeczytać o moich pięciu nauczycielskich gadżetach. Dzisiaj chcę przedstwić Wam naszego ulubieńca. Dlaczego naszego? Bo kochają go zarówno dzieci, jak i dorośli - nauczyciele.




Kilka spraw technicznych

Króliczek Alilo,o którym będzie dziś mowa, to model Honey Bunny G6. To zabawka interakcyjna, która śpiewa, opowiada bajki, nagrywa i odtwarza głos, a także może być świetną lampką nocną dla maluchów bojących się ciemności. Zbudowana jest z trwałego plastiku, z miękkimi gumowymi uszkami odpornymi na gryzienie i miętolenie:) Posiada małe wejście USB, dzięki któremu możemy nagrywać na niego piosenki i opowiadania, a także ładować poprzez podłączenie do komputera. 



Moje dzieci (czyli z mojej grupy przedszkolnej) poznały króliczka Alilo już jakiś czas temu, przed wakacjami. Wtedy uratował nam "skórę", ale o tym później. W związku z tym, że przez wakacje miałam dzieci z różnych grup, postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment.

Dzień 1. 

Przyniosłam króliczka do sali, jeszcze zanim przyszły dzieci. Postawiłam go na głośniku wieży, by był w zasięgu wzroku dzieci.  W połowie dnia włączyłam świecące uszka, bez głosu. Oczywiście tak, by dzieci wtedy nie było w sali - chciałam zobaczyć ich reakcję i czy w ogóle zauważą. Wykorzystałam moment, kiedy dzieciaki z drugą panią były na obiedzie. Oczywiście, zbiegły się od razu i jak zahipnotyzowane wpatrywały się w migające uszka Alilo. Poszłam o krok dalej i dodatkowo włączyłam dzieciom bajkę do słuchania. Poobiedni odpoczynek bardzo się dzieciom spodobał. 

Dzień 2. 


Drugiego dnia dzieci już od rana prosiły mnie o włączenie Alilo. Tym razem z króliczka płynęły nasze ulubione melodie, umilające nam gimnastykę poranną. Po naszych zajęciach królik przeszedł test bojowy - dostał się w ręce dzieci. Podczas zabaw swobodnych został przez dzieci nakarmiony, wyprany (w zabawkowej pralce bez wody, zapewniam jednak, że wiruje jak prawdziwa:)), głaskany, wytarmoszony za uszy, wożony w wóżku, ugryziony w ucho, spadł na podłogę ze 3 razy - tyle widziałam, być może było więcej. Co do upadków i ugryzienia - nie ma żadnego śladu!



Dzień 3.


Postanowiłam wejść razem z uszatym towarzyszem na kolejny poziom. Nagrałam na Alilo różne pojedyncze słowa wypowiadane przez dzieci. Kolejno odtwarzałam je, a dzieci zgadywały, kto jest ich autorem. Ubaw na 5+!

Dzień 4.


Zachowywałam się jak gdyby nigdy nic... a Alilo schowałam do szafki. Pierwsze zdania, które padały po przywitaniu, to "Co dzisiaj będziemy robić z króliczkiem?". Króliczka nigdzie nie było, zaczęliśmy więc go szukać. Zabawa "ciepło-zimno" w wydaniu Uszatego to zupełnie nowa zabawa. Chowając go do szafki ustawiłam bardzo cichą piosenkę. Nasze poszukiwania opierały się tylko na słuchu. To dopiero frajda!



Dzień 5.

Ostatni dzień eksperymentu z Alilo upłynął pod patronatem języka angielskiego. Dzieci z innych grup (które przez wakacje miałam pod swoją opieką) kojarzą mnie głównie z zajęć angielskiego. Naturalnym więc dla nich było, by "mojego" królik wykorzystać właśnie do zabaw z językiem. I tak: nagrywaliśmy różne słowa, sprawdzając i poprawiając naszą wymowę. Nazywaliśmy kolory po angielsku i świetnie się bawiliśmy.





O tym, jak Alilo pomógł mi w kryzysowej sytuacji...

Znacie ten stres, tuż przed wystąpieniem, kiedy dzieci są już przebrane, a zostaje 20 minut do przedstawienia... Nie lubię tego czasu! Nie wiem co zrobić ze sobą, bo zazwyczaj i ja się stresuję, a i nie jestem w stanie zapanować nad zniecierpliwieniem dzieci. No dobra, jestem, a właściwie to jest króliczek Alilo. Wystarczy puścić jedną z nagranych na nim bajek do słuchania. Dzieci wpatrują się w migające delikatnym kolorowym światłem uszka i słuchają z zainteresowaniem. 

Moje propozycje aktywności z króliczkiem Alilo

  • rozpoznawanie kolorów, zarówno po polsku, jak i po angielsku, przewidywanie, który kolor będzie następny
  • szukanie króliczka w lekko przyciemnionym pomieszczeniu, z włączonymi uszkami
  • szukanie króliczka po dźwięku
  • nagrywanie pojedynczych zdań, odgadywanie ich autorów
  • nagrywanie angielskich słówek, celem poprawienia wymowy
  • wskazywanie części ciała, zarówno po polsku, jak i po angielsku
  • nagranie przed zajęciami stałych elementów zajęć językowych - wtedy króliczek może posłużyć nam jako pacynka - nie usłyszmy od dzieci "pani, oszukujesz, to ty mówisz" ;)

Króliczka Alilo Honey Bunny G6, a także inne modele można zakupić na polskiej stronie Alilo.




Co powiecie na taki gadżet? Przyznam szczerze, że Alilo przestał nim dla mnie być, a stał się niezbędnikiem - każde zajęcia z króliczkiem Alilo stają się strzałem w 10!

Pozdrawiam Was,
Monika

Może spodoba Ci się!

5 komentarze

  1. Króliczek to super sprawa na zajęcia w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale czad! Widziałam, że o nim wspominałaś, ale jakoś nie pomyślałam, że ten gadżet daje tyle możliwości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje całą masę możliwości, ma jeszcze kilka innych "bajerów":)

      Usuń
  3. Nie znam się na tym przedszkolnym czary mary kompletnie, ale czytanie tego posta sprawiło mi niesamowitą radość:)

    OdpowiedzUsuń