Pierwszy dzień w pięciolatkach

23:54




Cześć! Kto przeżył pierwszy tydzień w przedszkolu - ręka do góry? Uśmiecham się do wszystkich dzielnych wychowawców 2 i 3 latków, którzy przeżyli w tym tygodniu dni adaptacyjne i dwa pierwsze dni bez rodziców:)

Chociaż w tym roku prowadzę grupę pięciolatków, to i tak trochę się denerwowałam. Wcześniej byłam typową "panią od maluchów" i pracowałam z trzylatkami przez 3 lata z rzędu, potem przez rok prowadziłam grupę żłobkową i znów trzy, potem czterolatki. Zapytasz dlaczego się denerwowałam? Właściwie, to sama dokładnie nie wiem. Najbardziej chyba bałam się tego, że nie poradzę sobie z dyscypliną. Wiem, że w porównaniu do grup w przedszkolach publicznych moja grupa nie jest liczna (23), ale okiełznać taką liczbę słodziaków to i tak nie lada wyzwanie. Okazało się, że moje obawy były niepotrzebne, bo dzieciaki przez te dwa wakacyjne miesiące bardzo dojrzały i wcale nie zapomniały tego, co starałam się wpoić im przez ostatnie 3 lata.  Ale dziś nie o tym!;)

O pierwszym dniu w czterolatkach możecie przeczytać TUTAJ. Przygotowania do pierwszego roku w pięciolatkach rozpoczęłyśmy od przygotowania sali. Oprócz znaczków przygotowałyśmy też trochę dekoracji. Nie lubimy przesadzać, więc w tym roku skromnie, co widać na zdjęciu poniżej. 
W tym roku w naszym przedszkolu na piętrze są tylko dwie grupy, więc między drzwiami rozwiesiłyśmy girlandę w pastelowych kolorach i na tym nasze dekoracje zakończyłyśmy. 
A co robiłyśmy z dziećmi? Jeśli pierwszy dzień, to tylko zabawa! Dzieci wybierały swoje ulubione zabawy, a ja w przerwach między nimi dorzucałam kolejne "fakty o byciu starszakiem". Pod koniec minionego roku szkolnego mówiłam dzieciom, że po wakacjach będą starszakami, że maluchy będą brały z nich przykład, więc była to chwila bardzo wyczekiwana.  Kiedy więc weszły do sali, oficjalnie powitałam wszystkie starszaki - oklaskom i wiwatom nie było końca. Potem, wyżej wspomniane zabawy, wybrane przez dzieci, głównie były to zbawy ruchowe do muzyki. Pomiędzy zabawami dużo rozmawialiśmy: o zachowaniu w toalecie, na jadalni, podczas poruszania się schodami.

Kiedy już trochę się zmęczyliśmy, wyciągnęłam całą masę przedmiotów zawiniętych w folię aluminiową. Były to zabawki, po jednej z rodzaju: auto, lalka, książka, puzzle, piłka, a także inne przedmioty z sali: kredka, chusteczki itp. Najpierw wspólnie zastanawialiśmy się, czym każda rzecz może być. Następnie dzieci wybierały przedmioty, wydrapywały w folii aluminiowej małą dziurkę, która była podpowiedzią w odgadnięciu zawartości. Nie wiem, czy więcej radości dzieci miały z rozrywania folii,czy z wyszukiwania właściwego miejsca rozpakowanej rzeczy, w przeorganizowanej sali;). 

Oczywiście wielki zachwyt wzbudziły też nowe kredki: do tej pory używaliśmy grubych kredek bambino, od tego roku przeszliśmy na cienkie,trójkątne. Postanowiliśmy więc narysować autoportrety - nas, starszaków:) Pozwoliło mi to zaobserwować zmiany, które nastąpiły przez dwa miesiące w kwestii np. trzymania przyrządu piśmienniczego, w tym przypadku - kredki. 

O tym, że nie ma dnia w przedszkolu bez wyjścia na podwórko, chyba wie każdy. Ale niespodzianki na podwórku zyskują +5 do superanckości, tak więc coroczną sesję zdjęciową przeniosłyśmy na podwórko. Dzieci były zadziwione, kolejny też raz tego dnia pokazały mi, jak bardzo dojrzały przez miniony rok. Równo rok temu, podczas takiej samej sesji, większość dzieci nie chciała nawet chwycić ramki. A teraz zdjęcie z pierwszego dnia mają wszystkie dzieciaki:)


 Na tym zdjęciu napis jest niestety mało widoczny, ale na zdjęciach dzieci widnieje tylko ramka i ich buźki, więc wszystko jest czytelne. 

Nie wiem,czy wspominałam Wam, że uwielbiam rodziców z mojej grupy? Pierwszego dnia po południu otrzymałam taki upominek: drewniane domino i zestaw kolorowych cienkopisów <3


Mój pierwszy dzień w pięciolatkach był pomimo początkowego stresu całkiem spokojny, wyluzowany... dzieci potrzebowały trochę czasu, by na nowo oswoić się z przedszkolem, a ja... by się nimi nacieszyć!:)

Jak minął Twój 1. września? Jestem bardzo ciekawa!

Pozdrawiam,
Monika:)

Może spodoba Ci się!

2 komentarze

  1. Mój pierwszy dzień z 3-latkami, hmm... Przez 7 godzin pracy tylko 4 płaczu. Mądre, fajne dzieciaki, które chętnie biorą udział w zabawach zorganizowanych. Sama radość :)

    OdpowiedzUsuń