Pierwszy dzień

20:10










Witajcie! Jak minął Wam pierwszy dzień września? Mój był całkiem ekscytujący.
Zaczynałam późno, bo o 10.00. Dzieci przywitały mnie przeuroczym "Sto lat!", bo dzień wcześniej obchodziłam swoje urodziny. Spodziewałam się płaczu i zmiennych nastrojów, ale jakże miłe było moje rozczarowanie! Frekwencja wysoka, usiłowałam prowadzić zajęcia, ale nie dało rady - dzieciaki były pełne wrażeń po wakacjach, musiały się sobą nacieszyć, więc pozwoliłam im na to, trochę bardziej, niż planowałam. Później zafundowaliśmy sobie pierwszodniową sesję zdjęciową w takiej oto ramce:




Byłam bardzo podekscytowana, kiedy zobaczyłam prawie całą grupę... jednego chłopca nawet nie poznałam:). Dzieci bardzo zaskoczyły mnie podczas odpoczynku: część dzieci przyniosła już poduszki, część odpoczywała na przytulankach. Przywykłam do tego, że moje trzylatki nie zawsze miały ochotę dzielić się zabawkami, pomimo moich usilnych prób nie potrafiły same się "dogadać". I właśnie tego pierwszego dnia zrozumiałam, że nie mam już grupy trzylatków, a bardzo dojrzałych czterolatków. Jedna z dziewczynek upodobała sobie przytulankę, którą miała druga. Zamiast tradycyjnego wyrywania, płaczu i obrażania się, pierwsza podeszła do drugiej, poprosiła o zabawkę i ją dostała, więc w zamian zaniosła koleżance inną!!! Bez kłótni, krzyku, płaczu... Byłam przeszczęśliwa!

Może spodoba Ci się!

0 komentarze